Spacer po lesie – niepozorne, silne lekarstwo na codzienne problemy.

Wielu z nas wydaje się, że szkoda czasu na coś tak banalnego, jak spacer. Już samo słowo nie ma w sobie zbyt wielkich pokładów energii. Jesteśmy coraz mocniej przyzwyczajeni do bardziej aktywnej formy spędzania czasu, a nawet czujemy się przymuszeni do jak najbardziej efektywnego wykorzystania każdej godziny dnia. Nie możemy sobie pozwolić na zmarnowanie czasu, każda godzina musi przynosić nam jakiś wymierny efekt, czy to w postaci zawierania lub utrwalania znajomości, czy w postaci przyspieszenia metabolizmu i zrzucenia zbędnych kilogramów, czy wyćwiczenia jakiejś konkretnej umiejętności. Coś tak niepozornego jak spacer po lesie wydaje się, przy wszystkich innych czynnościach, marnotrawstwem czasu.

Jednak to tylko pozory.

Spacer po lesie albo po parku pomoże nam przede wszystkim bardzo szybko i równie przyjemnie zregenerować siły potrzebne do innych aktywności, a efekty dwugodzinnego przebywania na łonie natury pozostają dla nas widoczne przez kilka następnych dni. To nie tylko nasze oczy i uszy odpoczywają, chociaż właśnie to zauważamy najpierw. Wszechogarniająca nas, intensywna zieleń, która jest cały czas w płynnym, spokojnym ruchu jest czymś diametralnie różnym od codziennego widoku ekranów, maszyn, betonowych chodników i budynków i jako taka, koi nasze nerwy już od pierwszych chwil. To samo dotyczy dźwięków – szumu w koronach drzew, śpiewu ptaków, trzasku gałęzi lub liści pod naszymi stopami, trzeszczenia drzew poruszających się miarowo pod wpływem wiatru, to wszystko jest skrajnie inne od dźwięków cywilizacji i technologii otaczającej nas każdego dnia. Nie ma potrzeby, a wręcz nie można negować osiągnięć naszej cywilizacji, ponieważ dzięki nim obecnie żyjemy dłużej i wygodniej, trzeba natomiast pamiętać skąd się wywodzimy i odpowiednią ilość własnego czasu poświęcić na tzw. reset, żebyśmy mogli w pełni cieszyć się naszym codziennym życiem.

I w tym miejscu dochodzimy do odpowiedzi na pytanie, co takiego jest w przyrodzie, że przebywanie w bliskości z nią przynosi nam taką ulgę. Co takiego w niej jest, że wystarczy godzina lub dwie spędzone w lesie, żebyśmy czuli się lepiej przez następnych kilka dni? Myślę, że to właśnie nasze korzenie, nasze pochodzenie, fakt, że jesteśmy wprost częścią tej przyrody, sprawia, że oparcie się o nią szybko przywraca nam energię i sprawność umysłu. Przebywając na przykład w lesie, który był tam na długo przed nami i będzie jeszcze długo po nas odzyskujemy grunt pod nogami. Ten trwający niewzruszenie kawałek świata daje nam pewne oparcie, podstawę, na której możemy budować swój spokój i opanowanie wobec wszystkiego, co nas w życiu spotyka. Zyskujemy poczucie, że oprócz nas i naszego codziennego życia, naszych problemów, zadań, które przed nami stoją i wszystkich możliwych konsekwencji naszego postępowania, o których nie możemy przestać myśleć, istnieje, zawsze istniał i będzie istniał ogromny świat, na którym nic z tych rzeczy, które nas zajmują nie zrobi żadnego wrażenia. Ten las, ta rzeczka, te góry będą tam zawsze, bez względu na to, co się wydarzy w naszym życiu i już sam ten fakt sprawia, że nasze największe problemy wydają się nieco mniejsze. Nie wiem, jak to się dzieje, ale to jest właśnie efekt obcowania z naturą, który nie jest widoczny w pierwszej chwili. Jest to efekt, który możemy zauważać przez kilka następnych dni po nawet krótkim spacerze w lesie. Jesteśmy spokojniejsi, bardziej zrównoważeni, podejmujemy decyzje z większą pewnością siebie, potrafimy efektywniej planować następne posunięcia, itd. Wszystko to tylko dzięki chwili spędzonej wśród drzew i ptaków. Jeśli zapewnimy sobie taką „terapię” raz albo dwa razy w tygodniu, możemy śmiało całą resztę czasu spędzać tak intensywnie, jak się nam tylko podoba.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *